Nie tylko ryby i owoce morza – co zjeść w Kołobrzegu, jeśli wybierasz kuchnię wegetariańską?

Nadmorski urlop pachnie smażalnią. Wzdłuż promenady tablice kuszą dorszem i flądrą, a w karcie niejednej knajpki wegetarianin znajdzie najwyżej frytki z surówką. Osoby, które nie jedzą mięsa ani ryb, często uznają więc, że nad Bałtykiem trzeba się zadowolić goframi i kukurydzą z plaży. Kołobrzeg ma dla nich ciekawsze propozycje, trzeba tylko wiedzieć, gdzie usiąść i jak czytać kartę.

Kuchnia bezmięsna nad morzem przestała być dodatkiem

Przez lata danie wegetariańskie w nadmorskiej restauracji było pozycją z obowiązku. Makaron z sosem pomidorowym albo naleśniki z serem dopisywano na dole karty dla porządku i mało kto się nimi zachwycał. Dziś coraz więcej kuchni podchodzi do warzyw tak samo poważnie jak do ryby czy steku. Liczy się sezon i to, czy kucharz potrafi zbudować głębię smaku bez wywaru z kości. Pomagają w tym fermentacja, pasta miso, wodorosty kombu albo palone masło, które nadają potrawom charakter kojarzony zwykle z mięsem. Jesień sprzyja takiemu gotowaniu wyjątkowo, bo to sezon dyni, buraków, jabłek i gruszek.

Przed wyjściem z hotelu dobrze przejrzeć menu w sieci, bo opis składników mówi więcej niż sama nazwa dania. Potrawa z dyni może zawierać kiełbasę, a sałatka z serem bywa polana sosem na bazie anchois. Weganie powinni dodatkowo wypatrywać miodu i śmietany, które w opisach pojawiają się mimochodem.

Co zjeść w La Maison, jeśli nie jesz mięsa ani ryb

Przy ulicy Kasprowicza 23 działa La Maison, restauracja w Kołobrzegu z kartą opartą na kuchni polskiej i śródziemnomorskiej. Dania mięsne i rybne stoją w niej obok wegetariańskich i wegańskich, a lokal działa w formule tylko dla dorosłych, więc wieczór płynie tu spokojniej niż w rodzinnych pizzeriach przy plaży.

Jesienna karta na 2026 rok ma osobną pozycję oznaczoną jako danie wegańskie. To kalafior podany na puree z kalafiora z masłem migdałowym, doprawiony miso i wodorostami kombu. Słodycz jabłka i cydru równoważy wegański sos demi glace, czyli roślinna wersja gęstego sosu kuchni francuskiej, który tradycyjnie powstaje na wywarze z kości. Takie danie dobrze pokazuje, o co chodzi w nowoczesnej kuchni bezmięsnej: warzywo jest w nim głównym bohaterem, a nie tłem dla kaszy. Kosztuje 49 zł.

Na początek dobrze sprawdzi się sałatka z kozim serem i burakiem, uzupełniona gruszką, rukolą, orzechami i czarną porzeczką. Słodka gruszka i ziemisty burak to klasyczne jesienne połączenie, a kozi ser dodaje mu wyrazistości. W składzie jest miód, dlatego to propozycja dla wegetarian, a nie dla wegan.

Z zup uwagę zwraca krem z czosnku podany z kwaśną śmietaną i gniazdkiem ziemniaczanym. Fermentowany czosnek trafia do niego w postaci espumy, czyli lekkiej pianki, i ma łagodniejszy, słodszy smak niż surowy. W opisie nie ma mięsa, ale osoby na ścisłej diecie powinny zapytać kelnera o bazę zupy, bo kremy warzywne bywają gotowane na bulionie.

Ostrożnie z risotto z pieczoną dynią. Brzmi roślinnie, ale w składzie ma 'nduję, pikantną kiełbasę wieprzową z Kalabrii. To dobry przykład na to, że karty warto czytać do końca.

Na deser wegetarianin nie musi już niczego wykluczać. Cukiernik przygotowuje jesienią między innymi sernik baskijski, crumble jabłkowe, gorące wiśnie z lodami i tiramisu.

Jedna rezerwacja dla całego towarzystwa

Wspólne wyjście w gronie osób o różnych nawykach to zwykle test kompromisu. Wegetarianin nie chce siedzieć nad talerzem frytek, a jego znajomi przyjechali nad morze między innymi po to, żeby wreszcie zjeść porządną rybę. Karta, która ma mocne pozycje w obu kategoriach, rozwiązuje ten problem bez długich negocjacji przed wyjściem.

W La Maison osoby jedzące ryby wybiorą halibuta z warzywami korzeniowymi albo sandacza z kawiorem i czarną soczewicą. Mięsożercy zamówią pierś z kaczki z sosem śliwkowym lub stek z polędwicy wołowej. Najwięcej emocji budzą jednak skorupiaki. Restauracja prowadzi homarium z żywymi homarami, a w karcie są też ostrygi, podawane na surowo albo zapiekane z sosem holenderskim, oraz talerz owoców morza dla dwojga z ośmiornicą i przegrzebkami. Para, w której jedna osoba zamawia homara, a druga kalafiora z miso, spędza więc kolację przy tym samym stole i nikt nie je z musu.

Przy większej grupie rozsądnie jest zarezerwować stolik z wyprzedzeniem. Przy rezerwacji można od razu wspomnieć o diecie wegetariańskiej lub wegańskiej, co ułatwi obsłudze doradzenie przy stole.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

You may use these <abbr title="HyperText Markup Language">html</abbr> tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*